Ruch Narodowy krytykuje system kaucyjny. W biurze poselskim minister Pauliny Hennig-Kloski zostawili worki butelek, których ten nie przyjmuje

W czwartkowe przedpołudnie przedstawiciele wielkopolskiego oddziału Ruchu Narodowego przeprowadzili mały happening przed biurem poselskim minister Pauliny Hennig-Kloski. Ze sobą wzięli worki butelek, które – jak przekonują – system kaucyjny nie przyjmuje. Mając świadomość, że to PiS odpowiada za wprowadzenie systemu, zarzuty skierowali wobec minister, że to za jej obecności obywateli zmuszono do jego przyjęcia w formie, która utrudnia życie.
Cztery worki z butelkami, które nie są przyjmowane przez butelkomaty lub nie udało się ich oddać przez niedziałające urządzenia, zostały wniesione przez przedstawicieli Ruchu Narodowego do biura poselskiego minister Pauliny Hennig-Kloski w Gnieźnie. Tam je pozostawiono, mimo zwrócenia uwagi przez pracownicę biura, że jest to wykroczenie polegające na umyślnym zaśmiecaniu. „Goście” jednak opuścili biuro, pozostawiając butelki na miejscu. Wcześniej jednak zorganizowali konferencję przed wejściem do siedziby.
– System kaucyjny jest wielkim absurdem, który utrudnia życie wszystkim Polakom. Jest on stworzony tylko i wyłącznie w imię chorego klimatyzmu. Każdy z nas znalazł się w sytuacji, że chodził z tymi workami pełnymi śmieci, czuł się z tym niekomfortowo, próbował je oddać w jednym, drugim, trzecim sklepie. W jednym butelkomat był pełen, w drugim nie działał, a w trzecim nie było go wcale, a panie nie chciały przyjąć butelek. Tracimy czas, tracimy nasze pieniądze – bo to są nasze pieniądze i za każdą butelkę płacimy. Nie zgadzamy się na takie utrudnianie życia Polakom – przekazał Maciej Jóźwiak, prezes Ruchu Narodowego w Wielkopolsce.
– Wprowadzono system, który był niegotowy, nieprzystosowany do polskich warunków. Norwegia pokazała, jak to powinno być prawidłowo zrobione, jeżeli chcemy to robić – mogliśmy korzystać z gotowych rozwiązań – stwierdził Bartosz Mróz z Ruchu Narodowego w Gnieźnie wskazując, że wprowadzenie systemu kaucyjnego przyczyniło się do wzrostu kosztu odbioru śmieci przez samorządy.
– Po samych sondażach, przeprowadzonych przez IBRIS widać, że większość Polaków negatywnie ocenia wprowadzenie tego systemu – to jest ponad 50%. Za wprowadzenie tego systemu nie odpowiada tylko obecny rząd, ale także PiS, który był głównym ojcem tego systemu i musimy to kierować w obie strony. Tym bardziej, że PiS udaje teraz przeciwnika tego systemu – powiedział Tomasz Przybyła, prezes RN okręgu słupecko-wrzesińskiego.
Maciej Jóźwiak dodał, że jego zdaniem mieszkańcy miast są w korzystniejszej sytuacji od tych, którzy są ze wsi: – Często nie mają nawet jednego punktu, gdzie można te butelki oddać. Musimy się wczuć w rolę starszych osób. Wyobraźmy sobie, starsza kobieta, która ledwo wiąże koniec z końcem, liczy każdy grosz, chce oddać te butelki ale mieszka na wiosce, gdzie nie ma takiego punktu, nie ma samochodu i nie ma jak dojechać do miasta. Ta kobieta jest okradana z własnych, ostatnich pieniędzy, które wprowadza w imię chorego klimatyzmu pani minister Paulina Hennig-Kloska – mówił, wskazując, że system recyklingu oparty na segregowaniu odpadów był o wiele lepszy i wszyscy się do niego przyzwyczaili. Wskazał też, że minister miała dość czasu, żeby system kaucyjny tak dopracować, by był odpowiedni dla obywateli, a nie miał obecnej formy. W takiej, jak teraz, opowiadają się za jego zlikwidowaniem.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.


















