Radni miejscy odrzucili petycje przeciwko ośrodkom dla imigrantów

Dwie petycje o takiej samej treści, które złożono w sprawie wyrażenia stanowiska przeciwko możliwości powstania ośrodków dla imigrantów na terenie Gniezna, zostały odrzucone głosami większości radnych miejskich. Przy tej okazji wywiązała się dyskusja, w trakcie której jedna strona mówiła, że to wyraz obaw mieszkańców, a druga kierowała zarzuty o dzieleniu ludzi.
W środowe południe odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Miasta Gniezna. Do programu sesji, poza zmianami w budżecie, dołączono niezaplanowany pierwotnie punkt, dotyczący rozpatrzenia dwóch petycji złożonych przez mieszkańców, a które dotyczą przyjęcia uchwały kierunkowej, aby Miasto Gniezno nie dopuściło do utworzenie na swoim terenie cyt. „jakichkolwiek ośrodków dla nielegalnych imigrantów”. Pisma wyszły od przedstawicieli Ruchu Narodowego w Gnieźnie.
W tej sprawie kilka tygodni temu zebrała się Komisja ds. Skarg i Petycji, która stosunkiem głosów 3:2 odrzuciła petycje. Aby jednak stało się to prawomocne, konieczne było jeszcze podjęcie uchwały przez Radę Miasta o rozpatrzeniu petycji jako bezzasadną. Dlatego pojawił się ten punkt na środowym posiedzeniu.
– Komisja stwierdziła, że nie są to zadania Miasta Gniezna, nie mamy tego w budżetach, również pan prezydent potwierdził, że nie słyszał o tego typu zadaniach, a jeśli by takie miały być, to rządowe. O takich przesłankach nie ma mowy, nikt z nas o tym nie wie i prywatnie myślę, że to jest wielka polityka z Warszawy, która wchodzi do miasta Gniezna – stwierdził radny Jan Budzyński, przewodniczący ww. komisji.
Jeszcze przed tym punktem radny Sebastian Błochowiak stwierdził, że na to posiedzenie powinni zostać zaproszeni autorzy petycji. Później dodał, że kiedy swojego czasu jedna ze spółek chciała uzyskać zgodę Rady Miasta na powstanie w Gnieźnie kasyna, to jej przedstawiciel pojawił się na obradach: – Dzisiaj takiej możliwości nie dajemy mieszkańcom naszego miasta, co uważam za niesprawiedliwe i krzywdzące. Pozwoli to niektórym mieszkańcom Gniezna myśleć, że spółki z dużym kapitałem są bardziej uprzywilejowane niż mieszkańcy miasta Gniezna.
Radny Paweł Kamiński stwierdził: – Petycja ma charakter bardziej deklaratywny, o przyjęcie uchwały kierunkowej, czyli o tym, co myśli prezydent, władze miasta w sytuacji, kiedy taka propozycja zorganizowania takiego ośrodka na terenie naszej gminy by się pojawiła – mówił, wskazując, że są samorządy, które przyjęły takie petycje: – Ktokolwiek będzie głosował za uchyleniem tej petycji, to tak na dobrą sprawę otwiera furtkę do tego, że można się domyślać, że władze miasta pokornie przyjmą decyzję decyzję centralną odnośnie zorganizowania takiego ośrodka na terenie Gniezna. Jestem przeciwny, powinniśmy dbać o bezpieczeństwo mieszkańców i porządek publiczny – tego dotyczy petycja.
Jan Budzyński odparł, że decyzja o odrzuceniu petycji jest decyzją komisji: – Przestańmy straszyć mieszkańców Gniezna imigrantami, bo to jest dzielenie i wchodzimy w wielką politykę. Migracje były, są i będą. Oczywiście zapobiegać trzeba tym rażącym przypadkom bezprawia, ale przecież nie tylko migranci do Polski ze świata przyjeżdżają. Ilu Polaków mamy za granicą, którzy są migrantami legalnymi i nielegalnymi? To nie jest temat dla nas, dla Rady Miasta teraz w tej chwili. Oczywiście trzeba się temu przyglądać i reagować, ale akurat ta dyskusja dzisiaj, na ten temat, z mojego punktu widzenia, jest zbędna.
Paweł Kamiński odparł: – Nikt nikogo nie straszy. Wszyscy dzisiaj wiemy, że polityka migracyjna, globalna przyjęta w Europie bierze w łeb. Jeśli takie ruchy oddolne i oddolne decyzje nie pokażą tam na górze, że to niekoniecznie może być potrzebne, to tak dalej będziemy całe życie tłumaczyli, że to wszystko, co nam się podaje jest dobre, że tak jest dobrze, płynie się z prądem, jest poprawnie polityczne – mówił radny i dodał dalej: – Wszyscy wiemy, że w Gnieźnie jest dużo migrantów legalnych, którzy pracują, asymilują się ze społeczeństwem i nikt do tego nie ma pretensji.
Przewodniczący Zdzisław Kujawa: – Mamy przyjmować petycję, która mówi o czymś, czego nie ma i pewnie nie będzie – mówił i dodał dalej, że to jest próba dzielenia ludzi: – Gdyby zwyciężył sposób myślenia panów radnych (będących za petycją – przyp. red.), to oni by w Polsce nie mogliby nigdzie być, bo wszyscy by zabronili takich ośrodków tworzyć. Lepiej, żeby przyjechali nielegalnie i byli gdzieś na obrzeżach miasta, spali po klatkach schodowych, tylko w normalnych warunkach? Mówię a priori, gdyby doszło do takiej sytuacji. Niby jesteście tacy humaniści, ale generalnie mówicie, że ci ludzie są źli, którym nie można dać szansy pójść do innego kraju i szukać miejsca dla siebie. Uważam, że to nie wy macie rację.
Na to głos zabrał ponownie Sebastian Błochowiak, który po raz kolejny wskazał, że autorzy petycji nie mogli wziąć udział w posiedzeniu: – Pragnę zwrócić uwagę, że w inny sposób traktujemy wnioskodawców ze względu na to, czy ich wniosek nam się podoba czy nie. Nikogo nikim nie straszyłem, a pragnę tylko przypomnieć, że my Polacy jesteśmy najbardziej tolerancyjnym społeczeństwem w Europie, co udowadniamy od czasów przyjęcia Żydów za czasów Kazimierza Wielkiego, a powieliliśmy przyjmując Ukraińców do naszych domów, a nie migrantów na pola namiotowe.
Po tych słowach Zdzisław Kujawa stwierdził: – My Polacy ostatnimi czasy tolerancyjni jesteśmy i to jedna z partii, która się panu tak podoba, stworzyła taką sytuację, że jesteśmy społeczeństwem tak podzielonym i mało tolerancyjnym. Podsyca się tę nienawiść do innych tak skutecznie, że to kiedyś pewnie bokiem niektórym wyjdzie, panu również. Nie wolno w ten sposób dzielić społeczeństwa na tych dobrych i tych złych, których akceptujemy i nie akceptujemy. Nie wolno w ten sposób straszyć społeczeństwa, że przyjdą ci źli i was zgwałcą.
Radny Paweł Kamiński stwierdził, że tolerancja pozwala na to, że każdy może mieć inne zdanie i można je wyrażać według własnego uznania: – Nikt tu nie sieje agresji, nikt i nikogo nie chce straszyć. Byłbym ostrożny na miejscu pana przewodniczącego i nie stawiał się w roli takiego mentora, co jest dobre, a co jest złe bo to nie pańska rola. Jan Budziński przyznał, że przyjęcie tej petycji miałoby rzekomo zniechęcić do przyjazdu imigrantów do Gniezna do pracy.
Radny Tomasz Dzionek wniósł o zamknięcie dyskusji i przejście do głosowania, co ma dopiero pokazać, kto jest tolerancyjnym. Radny Artur Kuczma dodał: – Wystarczy spojrzeć na nagłówki artykułów sprzed ostatnich kilku tygodni z Gniezna, że doszło przynajmniej do kilku pobić i niestety dokonali tego Polacy, mieszkańcy Gniezna. Gdyby Ruchowi Narodowemu zależało na bezpieczeństwie mieszkańców, to złożyliby petycję w tej sprawie a nie w sprawie jakichś wyimaginowanych wrogów.
Jako ostatni głos zabrał radny Robert Gaweł: – Podnosi mi się ciśnienie, jak widzę ludzi protestujących przeciwko imigrantom przed barem, który jest założonym przez imigranta, który tu się zasymilował i od wielu lat w Gnieźnie pracuje. Byłem teraz w Gdańsku i też widziałem zachowania nie do przyjęcia wobec pracujących ciężko ludzi, którzy przyjechali z daleka z Azji i pracują w kuchni, aby obsłużyć Polaków. To mi się nie podoba. Z drugiej strony, jak słyszę tę dyskusję tutaj, że jest jakaś grupa w Gnieźnie, która chce pewne rzeczy wyartykułować, a my zaczynamy mówić kalkami, które są właśnie z dużej polityki, to mi się to po prostu nie podoba – mówił radny i dalej, po wymianie zdań z innymi radnymi, stwierdził, że kiedy lata temu on sam był przewodniczącym, to każdy mieszkaniec miał prawo zabrać głos na sesji, niezależnie jak duże pretensje miał do radnych: – Co do polityki to uważam, że pan Braun ma takie poparcie, czy Ruch Narodowy ma coraz większe poparcie, to nie wynika z tego, że Polacy tak sobie zaczęli teraz myśleć. To wynika z niedomagań systemu, który zbudowano tu w Polsce i Europie i ludzie widzą to, dlatego tak wygląda sytuacja, że niektóre kręgi się radykalizują.
Ostatecznie za podjęciem uchwały o odrzuceniu jednej i drugiej petycji zagłosowali: Janusz Brzuszkiewicz, Jan Budzyński, Beata Czechańska, Tomasz Dzionek, Łukasz Kaszyński, Anna Krzymińska, Artur Kuczma, Zdzisław Kujawa, Martyna Matysek, Jarosław Mikołajczyk i Tadeusz Purol. Od głosu wstrzymał się Jan Szarzyński. Przeciwko uchwale byli: Sebastian Błochowiak, Robert Gaweł, Paweł Kamiński. Radny Arkadiusz Masłowski w głosowaniu na pierwszą uchwałę zagłosował „za” odrzuceniem, a w drugiej „przeciw”, przy czym widać było wyraźnie, że to pierwsze było pomyłką wynikającą ze złego zrozumienia charakteru głosowania tj. za lub przeciw uchwale o odrzuceniu petycji.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.






















A co z cenami za centralne ogrzewanie w Gnieźnie ? Kiedy ruszy drugi odwiert w poszukiwaniu gorącej wody? Czy ktokolwiek z radnych rozpoczął starania o pieniądze z budżetu centralnego na ten cel? Szykuje się duża podwyżka cen prądu elektrycznego, zapewne w ślad za tym pójdzie podwyżka cen za CO i ciepłą wodę. To są realne problemy mieszkańców. Ale tych problemów nikt z radnych nie zauważa. A za chwilę tysiące mieszkańców miasta Gniezna ustawią się po zapomogi !!!! Kto im pomoże ?
Imigranci którzy się zasymilowali i pracują nie potrzebują ośrodka dla uchodźców. Problem jest z tymi, którzy przekraczają granice Polski wschodnią i zachodnią, nie chcą pracować, nie chcą też się zasymilować. Mieszkańcy Gniezna martwią się o bezpieczeństwo swoich dzieci, wnuków, seniorów i bliskich. Rządzący w tym mieście nie chcą przyjąć do wiadomości, jakie zagraża nam niebezpieczeństwo. My nie chcemy mieć takich problemów jak w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii i innych krajach.
precz z komuna i obcymi !!!!!!!!!!!!!!
Ta tolerancja już nam bokiem wychodzi. Coraz większa bieda w kraju, a w mieście to już nie wspomnę.
Panowie seniorzy radni chyba jednak nie rozumieją, czym jest PETYCJA! Otóż w wielkim skrócie: „Petycja jest formą bezpośredniego uczestnictwa obywateli w procesie sprawowania władzy. Daje możliwość zebrania głosów poparcia lub sprzeciwu wobec jakiejś inicjatywy. Zebrane podpisy stanowią dowód na to, że reprezentujesz interesy większej grupy obywateli.” Tylko tyle i aż tyle. Ta polityczna dyskusja wywołana przez seniorów była niepotrzebna i wywołała całkiem odwrotny tok myślenia dotyczący omawianego problemu. A ja, jako mieszkaniec tego miasta popieram petycję, która nie jest żadnym przepisem prawa czy uchwałą, ale wyrazem moich i wielu innych gnieźnian głosem, który ma zapobiec w niedalekiej przyszłości ewentualnej budowie ośrodka dla nielegalnych imigrantów. I proszę jeszcze raz to przeczytać. Chodzi o nielegalnych przybyszów z całego świata, a nie o takich, którzy przybywają do naszego kraju zgodnie z wszelkimi cywilizowanymi przepisami.
a jak będzie” coś ”
to pan Kujawa weźmie sobie do własnego domu.
wiadomo koalicja nieudaczników, jak zwykle przeciwko Gnieznu