Pod kołami giną nie tylko koty, ale też jeże i inne zwierzęta. „Ten znak jest ich głosem”

Ustawiono ich kilkanaście i wzbudziły zarówno pozytywne opinie, jak i krytykę. Dla tych pierwszych, że ktoś w inny sposób zwrócił uwagę na zwierzęta wolnożyjące. Tych drugich, że to m.in. absurd oraz marnowanie pieniędzy. Kwestia taka, że ktoś postanowił zapłacić za to z własnych, prywatnych środków. A Miasto mówi: musimy dbać o zwierzęta wolnożyjące.
18 znaków ustawionych w centrum Gniezna, ale też w innych rejonach miasta już wpisały się w krajobraz. Odkąd pierwsze z nich pojawiły się trzy tygodnie temu, wzbudziły zainteresowanie. Czarny kot nie ma tu żadnego znaczenia, ale ma tym razem przynieść szczęście – by kierowcy zwolnili i uważali na zwierzęta żyjące na wolności.
– Naturalnie obniżają nam populację gryzoni, których nie lubimy i roznoszą choroby, a więc szczurów i myszy. Same przepisy prawa zobowiązują nas do tego, jako gminę, ale też wszystkich ludzi, by dbać o te koty wolnożyjące. Tu podkreślam, to nie są bezdomne zwierzęta, tylko wolnożyjące, dzikie i powinniśmy im zapewnić im możliwość funkcjonowania w naturalnych dla nich warunkach – powiedziała Joanna Śmigielska, zastępczyni prezydenta Gniezna i dalej dodała: – To są tablice informacyjne, które mogą mieć różną treść, jak wiemy. To nie są znaki. Są one wszystkie ustawione w porozumieniu z zarządcami dróg i mają one zwrócić uwagę kierowców na to, by w danym miejscu zwolnili, bo są to miejsca występowania kotów wolno żyjących.
Miasto co roku podejmuje różne działania na rzecz zwierząt, także tych wolnożyjących. Koty są dokarmiane, a dodatkowo wspierana jest ich sterylizacja – tak, by utrzymać ich stan pod jako taką kontrolą.
A inicjatywa znaków-tablic wyszła oddolnie i została sfinansowana z prywatnej kieszeni: – Ten znak, pomimo, że jest tutaj ten symbol tego kota, ma być pomocny dla wszystkich zwierząt, które mogą ulec wypadkom. Nikt nie mówi o przechodzących jeżach, które widzimy nagminnie i nikt się nie zastanawia, jak się je potrąci, to jedzie się dalej – „trudno, jakiś tam zginął”. Kota to samo. Podejście jest takie bardzo przedmiotowe, a większość ludzi nie widzi w tych zwierzętach żywej istoty, tylko te szkody, jakie mogą wyrządzić, czyli zbicie reflektora czy urwanie kawałka zderzaka. Ten znak jest takim głosem tych zwierząt, które wśród nas żyją – powiedział Andrzej Zabiega, który przyznał, że na ul. Mickiewicza już niejednokrotnie zabierane były poszkodowane koty. Sam ma w planie zachęcać do ustawiania takich znaków w innych miejscowościach.
W Gnieźnie tablice pojawiły się na ulicach: Roosevelta, Orzeszkowej, Sosnowej, Mickiewicza, Kokoszki, Wiosny Ludów, 3 Maja, Dalkoskiej, Gdańskiej, Powstańców Wielkopolskich.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.




















